Grunt głęboko penetrujący czy zwykły? Różnice, zastosowania i pułapki

0
42
Rate this post

Zanim kupisz grunt: odpowiedz na trzy proste pytania

1. Co masz na ścianie albo podłodze?

Decyzja „grunt głęboko penetrujący czy zwykły” zaczyna się nie na półce w markecie, tylko przy ścianie. Zanim sięgniesz po produkt, nazwij swoje podłoże:

  • nowy tynk gipsowy lub cementowo-wapienny,
  • gładź gipsowa,
  • stary tynk z resztkami farby,
  • beton, wylewka cementowa, anhydrytowa,
  • płyta g-k (karton-gips).

Im dokładniej określisz, co masz, tym łatwiej dobrać grunt do podłoża. Tynk gipsowy w nowym mieszkaniu zachowa się inaczej niż stary, nadgryziony czasem tynk w bloku z lat 70. – choć oba „z daleka” wyglądają jak biała ściana.

2. Co chcesz na to położyć?

Drugie pytanie to planowana warstwa:

  • tylko malowanie farbą,
  • gładź + malowanie,
  • płytki w łazience lub kuchni,
  • wylewka samopoziomująca,
  • tapeta, panele ścienne.

Innych wymagań przyczepności i nasiąkliwości potrzebuje farba do salonu, a innych klej do płytek w łazience. Grunt głęboko penetrujący nie jest automatycznie „lepszy do wszystkiego”; czasem zwykły grunt powierzchniowy jest bezpieczniejszym i zgodnym z systemem wyborem.

3. W jakim stanie jest podłoże? (mini-checklista)

Prosty „przegląd techniczny” ściany daje więcej niż najdłuższy opis marketingowy na wiadrze. Wystarczą cztery krótkie testy:

Ogląd z bliska

  • czy widać pęknięcia, purchle, odparzenia, łuszczącą się farbę?
  • czy są miejsca odspojone (puste brzmienie przy opukiwaniu)?

Jeśli coś odpada płatami, żaden grunt – nawet głęboko penetrujący – nie załatwi sprawy. Najpierw naprawa mechaniczna (skucie, szpachlowanie), dopiero potem gruntowanie.

Przetarcie dłonią

Przejedź otwartą dłonią po ścianie:

  • brak śladu lub delikatny „puderek” – ściana raczej stabilna, można myśleć o zwykłym gruncie,
  • wyraźny, gruby pył na dłoni – podłoże pylące, kandydat do gruntu głęboko penetrującego lub do poważniejszej naprawy.

Test kropli wody

Upuść kroplę wody z palca lub z małego pędzelka:

  • woda wsiąka niemal natychmiast – podłoże bardzo chłonne, grunt powierzchniowy „do chłonnych podłoży” często wystarczy,
  • woda stoi dłużej, powoli wsiąka – chłonność umiarkowana, grunt może być minimalny albo zbędny (zależnie od systemu),
  • woda spływa jak po plastiku – powierzchnia ma słabą przyczepność (np. gładka, błyszcząca farba); potrzebne jest matowienie, a nie mocny grunt.

Lekkie zdrapanie szpachelką

Spróbuj lekko podrapać ścianę:

  • szpachelka ledwo zostawia ślad – tynk twardy, nośny,
  • łatwo zeskrobujesz cienką warstwę, ale głębiej jest twardo – powierzchnia osłabiona, często do wzmocnienia gruntem głęboko penetrującym,
  • materiał kruszy się, odpada płatami – tynk do naprawy, nie do „ratowania” gruntowaniem.

Praktyczne dzielenie ścian jest proste:

  • nośne i gładkie – dobrze trzymają, nie pyli,
  • chłonne – „piją” wodę i farbę jak gąbka,
  • pylące – osypują się pod palcem pyłem,
  • osłabione / kruszące się – odspajają się fragmentami.

Dopiero po takiej diagnozie ma sens pytanie: grunt głęboko penetrujący czy zwykły oraz czy w ogóle grunt jest potrzebny.

Zwykły grunt vs grunt głęboko penetrujący – różnice bez żargonu

Czym jest „zwykły” grunt powierzchniowy?

Zwykły grunt (często opisany jako „grunt do podłoży chłonnych”, „grunt uniwersalny”) to najczęściej wodna dyspersja żywic. Jego zadania w praktyce są trzy:

  • wyrównać chłonność – żeby farba czy klej nie wsiąkały miejscami szybciej, a miejscami wolniej,
  • poprawić przyczepność cienką warstwą polimeru przy powierzchni,
  • związać lekki kurz po szlifowaniu gładzi czy tynku (ale tylko lekki, nie grubą warstwę pyłu).

Działa głównie w strefie przy powierzchni, nie wnika głęboko w ścianę. Sprawdza się na nowych, niepylących tynkach, gładziach, betonie o dobrej jakości.

Co robi grunt głęboko penetrujący / scalający?

Grunt głęboko penetrujący (często opisany jako „scalający”, „do słabych podłoży”, „do podłoży pylących”) ma drobniejsze cząsteczki i tak dobrany skład, aby wniknął głębiej w porowaty, osłabiony materiał. Jego zadania:

  • wzmacnia strefę przypowierzchniową osłabionego tynku czy wylewki,
  • ogranicza pylenie tam, gdzie lekkie zamiatanie lub zeskrobanie nie wystarczy,
  • stabilizuje stare, ale jeszcze nośne podłoża przed dalszymi warstwami.

Na ogół jest rzadszy, bardziej „wodnisty” niż zwykły grunt, by mógł się wciągnąć w głąb. Nie ma tworzyć na powierzchni grubej, błyszczącej powłoki. Jeśli po nim ściana staje się szklista i śliska – to znak, że coś poszło nie tak (np. za dużo produktu).

Jak to widać w praktyce na ścianie?

Po zwykłym gruncie ściana często:

  • ma lekko ciemniejszy, równy kolor,
  • jest mniej chłonna – farba nie „ginie” od razu, ale przyczepność jest dobra,
  • nie ma wyraźnej, śliskiej „skorupy”.

Po gruncie głęboko penetrującym na słabym podłożu:

  • pył nie przenosi się tak intensywnie na dłoń,
  • tynk przy lekkim skrobaniu mniej się osypuje,
  • chłonność spada, ale nie do zera (inaczej grozi szklenie i kiepska przyczepność kolejnej warstwy).

Jak czytać opisy na opakowaniach?

Na wiadrach często znajdziesz hasła:

  • „do podłoży chłonnych” – zazwyczaj klasyczny grunt powierzchniowy,
  • „do podłoży słabych i pylących” – grunt głęboko penetrujący / scalający,
  • „kontaktowy” – grunt z kruszywem (tzw. „beton kontakt”), który poprawia przyczepność do gładkich, niechłonnych powierzchni; to inna kategoria niż grunt głęboko penetrujący.

Gdy widzisz na jednym opakowaniu wszystko naraz („do wszystkiego, na wszystko”), zachowaj dystans. Szukaj informacji o:

  • zalecanych podłożach (gips, beton, tynk cementowo-wapienny, stare farby),
  • typowych zastosowaniach (pod farby, pod kleje, pod gładzie),
  • ewentualnych ograniczeniach (np. nie stosować pod hydroizolacje cementowe).

Kiedy różnice są małe, a kiedy kluczowe?

Na dobrym, nowym tynku czy gładzi często zarówno zwykły grunt, jak i „lekki” grunt głęboko penetrujący dadzą podobny efekt – wzmocnienie jest i tak ponad potrzebę. Natomiast na starym, pylącym tynku różnica bywa ogromna: zwykły grunt tylko sklei powierzchniowy kurz, a grunt głęboko penetrujący rzeczywiście „zwiąże” kilka milimetrów w głąb.

Jak dobrać grunt do konkretnego podłoża – praktyczne scenariusze

Nowe mieszkanie z deweloperki – świeże tynki i gładzie

Typowy obraz: świeże, równe ściany, tynki gipsowe lub cementowo-wapienne, miejscami położona gładź. Najczęstszy problem to duża chłonność, a nie słabość podłoża.

Testy zazwyczaj pokazują:

  • przetarcie dłonią – delikatny, biały nalot lub prawie nic,
  • kropla wody – wsiąka szybko, ale ściana się nie sypie,
  • szpachelka – tynk jest twardy, gładź daje się lekko zarysować, ale nie kruszy się płatami.

W takiej sytuacji w większości przypadków wystarcza grunt zwykły do podłoży chłonnych, nałożony równomiernie jedną warstwą przed malowaniem czy przed gładzią. Grunt głęboko penetrujący ma sens tylko wtedy, gdy:

  • gładź po szlifowaniu zostawia wyjątkowo dużo pyłu i nie można go usunąć samym odkurzaniem,
  • lokalnie trafiają się „miękkie” fragmenty tynku, które łatwo się rysują.

Nadmierne stosowanie mocnych gruntów w nowych mieszkaniach może spowodować problem odwrotny: powierzchnia robi się za bardzo „zaskorzona”, farba lub gładź gorzej się wiążą, a w skrajnym przypadku mogą odchodzić płatami.

Stary blok – łuszcząca się farba, miejscami pylący tynk

Remont w starym budownictwie to klasyczne miejsce, gdzie pada pytanie: grunt głęboko penetrujący czy zwykły? Ściany często mają kilka warstw starych farb, czasem klejowych, miejscami tynk się osłabił.

Co zrobić przed gruntowaniem?

Najpierw zawsze mechanicznie usuwasz to, co już się nie trzyma:

  • zeskrobanie łuszczącej się farby szpachelką,
  • opukanie ściany – miejsca „głuche” zwykle wymagają skucia,
  • zdjęcie fragmentów tynku, które odchodzą płatami.

Dopiero na tak oczyszczone podłoże możesz myśleć o gruntowaniu. Jeśli próbujesz zalać grunt głęboko penetrujący na coś, co już odspaja się od ściany, po prostu sklei się „złe z jeszcze gorszym”, a i tak odpadnie.

Jak testować i gdzie który grunt?

Po oczyszczeniu zrób testy:

  • ściana pyli, ale przy mocniejszym zdrapaniu widać twardy tynk – to klasyczna sytuacja dla gruntu głęboko penetrującego; jego zadanie to scalić tę osłabioną warstwę i ograniczyć pylenie,
  • ściana nie pyli, ale jest bardzo chłonna – zwykle wystarczy grunt zwykły do chłonnych podłoży,
  • ściana kruszy się głębiej, odpada całymi fragmentami – naprawa tynku (np. zaprawą wyrównującą) jest konieczna, a grunt będzie dopiero kolejnym etapem pod farbę lub gładź.

Często w jednym mieszkaniu masz miks takich sytuacji. Przykład? Ściana przy oknie po latach łapania wilgoci kruszy się i pyli – tam po naprawach przydaje się grunt głęboko penetrujący. Reszta pokoju: stare farby po zdrapaniu trzymają się dobrze, tynk jest twardy, tylko mocno „pije” wodę – tu wystarczy zwykły grunt wyrównujący chłonność. Zamiast traktować całe mieszkanie jednym produktem „z automatu”, lepiej dobrać grunt do konkretnej ściany, a nawet fragmentu ściany.

Łazienka, kuchnia, strefy mokre – pod płytki i hydroizolacje

Przy okładzinach z płytek liczy się nie tylko przyczepność, ale też współpraca całego „sandwicha”: podłoże – ewentualny grunt – hydroizolacja – klej – płytka. Tu szczególnie ważne są wytyczne producentów chemii budowlanej. Jedni każą gruntować zwykłym gruntem rozcieńczonym, inni każą użyć konkretnego preparatu systemowego, a jeszcze inni zalecają nie gruntować wcale pod konkretną hydroizolację na gładkim betonie.

Na starych, lekko pylących tynkach cementowo-wapiennych przed hydroizolacją najczęściej stosuje się grunt głęboko penetrujący, ale w umiarkowanej ilości – tak, by wzmocnić i odpylić, a nie „zafoliować” powierzchnię. Gdy podłoże jest stare, twarde, ale tylko chłonne (np. porządny tynk cementowy w piwnicy), zwykle wystarcza grunt zwykły, cienko nałożony zgodnie z kartą techniczną systemu.

Jeśli w grę wchodzi beton monolityczny, stare lastryko, płytki – tam zazwyczaj nie używa się gruntów głęboko penetrujących, tylko grunty sczepne / kontaktowe z kruszywem, które poprawiają przyczepność do gładkich, słabo chłonnych powierzchni. Zastosowanie w takim miejscu zwykłego gruntu czy „głębokiego” niewiele da, bo nie ma w co wsiąknąć, a pyłu do związania także brak.

Wylewki, posadzki, garaż – pod panele, płytki, żywicę

Na podłogach dochodzi jeszcze kwestia obciążeń mechanicznych. Słaba, pyląca wylewka to proszenie się o problemy z odspajaniem płytek czy „klikiem” pod panelami. Gdy test dłonią i szpachelką pokazuje, że posadzka się osypuje przy powierzchni, ale głębiej jest solidna, dobrym wyborem jest grunt głęboko penetrujący, który zwiąże wierzchnią strefę. Przy mocniejszym pyleniu często stosuje się dwie, cienkie warstwy, zamiast jednej „na bogato”.

Jeżeli posadzka jest twarda, tylko bardzo chłonna (np. nowa, prawidłowo wykonana wylewka anhydrytowa czy cementowa), zwykle stosuje się grunt powierzchniowy zalecony przez producenta kleju czy masy samopoziomującej. Zdarza się, że pod niektóre samopoziomy zalecany jest konkretny primer o podwyższonej przyczepności zamiast typowego gruntu malarskiego – tu znowu czytanie kart technicznych ma większą wagę niż napis „głęboko penetrujący” na etykiecie.

Ściany wcześniej malowane farbą lateksową lub akrylową

Przy nowszych farbach, które trzymają się dobrze i nie łuszczą, wcale nie zawsze trzeba gruntować. Często wystarczy umycie ścian (np. z tłustych plam w kuchni) i lekkie zmatowienie papierem ściernym, żeby kolejna warstwa farby miała przyczepność. Grunt – jeśli jest potrzebny – to zwykle grunt zwykły lub nawet rozcieńczona pierwsza warstwa nowej farby, jeśli producent dopuszcza takie rozwiązanie.

Gładzie, szpachle, naprawy – gdzie głęboko penetrujący, a gdzie zwykły?

Przy gładzi najczęściej liczy się przewidywalność: żeby masa schła równomiernie i nie „odchodziła płatami” przy szlifowaniu. Grunt ma tu bardziej uspokoić podłoże niż je ratować.

Praktyczny schemat podejścia:

  • Gładź na nowym tynku gipsowym – zwykle wystarczy grunt zwykły do chłonnych podłoży. Jedna, cienka warstwa, dobrze wysuszona. Głęboko penetrujący trafia się tylko punktowo, jeśli są miękkie, kredowe miejsca.
  • Gładź na starym tynku po zdrapanej farbie – jeśli po zeskrobaniu i odkurzeniu ściana lekko pyli, często stosuje się grunt głęboko penetrujący jako „scalacz”, a dopiero na to gładź. Przed nałożeniem masy sprawdź dłonią: powierzchnia ma być matowa, nie lepka i bez szkliwa.
  • Gładź na starej, mocnej farbie – tu klasyczny grunt zwykły lub specjalny primer pod gładź wystarczy, o ile farba jest dobrze zmatowiona. Głęboko penetrujący na gładkiej, niechłonnej powłoce i tak nie wejdzie w głąb.

Jeżeli naprawiasz większe ubytki szpachlą lub zaprawą wyrównującą, logiczne jest inne podejście:

  • krawędzie starego tynku, które się „strzępią” – grunt głęboko penetrujący poprawi ich spójność przed szpachlowaniem,
  • cała ściana twarda, tylko różna chłonność między łatami a starym tynkiem – grunt zwykły wyrówna chłonność i zmniejszy ryzyko plam przy malowaniu.

Dobrym testem jest zachowanie gładzi przy szlifowaniu. Jeśli całymi płatami odrywa się aż do tynku, zwykle gdzieś wcześniej zabrakło właściwego gruntu lub podłoże było zbyt słabe, by ratować je samym produktem „głębokim”.

Kiedy grunt głęboko penetrujący robi więcej szkody niż pożytku?

Intuicja podpowiada: „mocniejszy grunt = lepiej”. Niestety, bywa odwrotnie. Kilka typowych sytuacji, w których lepiej się zatrzymać:

  • Gładkie, mało chłonne podłoża (dobre farby lateksowe, gładki beton, stare płytki) – grunt głęboko penetrujący nie ma w co wsiąknąć. Tworzy wtedy cienką, śliską filmową warstwę, która pogarsza przyczepność kolejnych warstw zamiast ją poprawiać.
  • Planowane kleje i zaprawy o wysokiej przyczepności – niektórzy producenci klejów do płytek czy mas samopoziomujących wyraźnie zakazują mocnych gruntów pod swoje produkty. Za bardzo „zaskorzone” podłoże powoduje pracę warstw po sobie, a nie razem.
  • Podłoża tylko lekko kredowe – czasem wystarczyłby zwykły grunt lub nawet dokładne odkurzenie, a mocny produkt „głęboki”, wlany bez opamiętania, tworzy szklistą powłokę. Kolejna warstwa „stoi” na szkle, a nie wgryza się w ścianę.

Jeśli po zagruntowaniu widzisz połysk, smugi i czujesz pod palcem coś jak cienką folię – sygnał ostrzegawczy. Albo było za dużo produktu, albo nie ten rodzaj na dane podłoże.

Prosta drabinka decyzji: krok po kroku do właściwego gruntu

Krok 1: Co masz na ścianie lub podłodze?

Najpierw nazywasz przeciwnika. Kilka podstawowych kategorii:

  • Nowy tynk lub wylewka – gipsowa, cementowo-wapienna, cementowa.
  • Stary tynk – z farbą lub po jej zeskrobaniu.
  • Gładź – świeża lub już raz malowana.
  • Powierzchnia niechłonna – beton monolityczny, płytki, lastryko, mocne farby lateksowe.

Jeżeli nie masz pewności, co to za tynk, skup się na jego zachowaniu (twardość, pylenie, chłonność). Skład chemiczny jest drugorzędny wobec realnego testu dłonią i wodą.

Krok 2: Co chcesz na to położyć?

Drugi element układanki to planowana warstwa wykończeniowa. Inny grunt wybierzesz pod lekką farbę, a inny pod ciężkie płytki w łazience.

  • Malowanie (farby dyspersyjne, lateksowe) – priorytetem jest wyrównanie chłonności i przyczepność, raczej bez „szklistej” warstwy.
  • Gładź, szpachla – podłoże ma być spokojne, odpyłone, nie za mocno zagruntowane, żeby masa mogła się wgryźć.
  • Płytki, hydroizolacja, kleje – ważna jest współpraca z systemem producenta; niekiedy wymagany jest specjalistyczny primer, a nie klasyczny grunt malarski.
  • Masy samopoziomujące, wylewki cienkowarstwowe – najczęściej wchodzą w grę konkretne primery systemowe dobrane do typu podłoża (beton, anhydryt, stara wylewka).

Krok 3: Jak zachowuje się podłoże w testach?

Tutaj wracasz do prostych prób – bez nich decyzja to zgadywanka.

  • Test dłonią – czy zostaje pył? Jeśli tak, czy po przetarciu kilka razy ściana się „uspokaja”, czy pyli dalej?
  • Test wodą – jak szybko znika mokra plama? Natychmiast, po kilku sekundach, czy stoi na powierzchni?
  • Test szpachelką – czy tynk rysuje się delikatnie, czy odchodzi płatami, czy jest twardy jak skała?

Z tych trzech testów możesz złożyć najważniejszą informację: podłoże jest słabe i pylące, twarde, ale chłonne albo twarde i mało chłonne. Każdy z tych stanów prowadzi do innego wyboru.

Krok 4: Wybór typu gruntu według prostego schematu

Łączysz trzy odpowiedzi: co masz, co planujesz, jak zachowuje się podłoże. Można to uprościć do kilku reguł:

  • Słabe, pylące, ale jeszcze „do uratowania” + malowanie / gładźgrunt głęboko penetrujący, cienko i jednorazowo. Jeśli po wyschnięciu dalej pyli, raczej trzeba coś skuć niż lać kolejne warstwy.
  • Twarde, bardzo chłonne + malowanie / gładźgrunt zwykły do chłonnych podłoży, ewentualnie dwie cienkie warstwy mokre na suchą, jeśli producent na to pozwala.
  • Twarde, mało chłonne + malowanie (mocna stara farba) – mycie, matowienie, a potem grunt zwykły lub rozcieńczona pierwsza warstwa farby, jeśli tak przewiduje karta techniczna.
  • Twarde, mało chłonne + płytki / masa samopoziomująca – zwykle grunt kontaktowy / sczepny albo dedykowany primer systemowy, nie grunt głęboko penetrujący.
  • Podłoże odspaja się płatami, „głuche” przy opukiwaniu – najpierw naprawa lub skucie, później dopiero grunt odpowiedni do nowego podłoża.

Krok 5: Dawkowanie i technika – krótkie zasady, które oszczędzają kłopotów

Nawet dobrze dobrany grunt można „zepsuć”, jeśli stosujesz go jak wodę z węża ogrodowego. Kilka zasad, które sprawdzają się w praktyce:

  • Mniej, a równiej – niezależnie od rodzaju gruntu, lepsza jest jedna, równomierna, cienka warstwa niż chlapanie do momentu, aż ściana będzie się świecić.
  • Narzędzie – na ściany i sufity często najlepiej sprawdza się wałek z krótkim włosiem, na posadzki – wałek lub szczotka dekarska. Pędzel tylko do trudnych miejsc.
  • Mieszanie – grunt przed użyciem trzeba porządnie wymieszać, bo składniki lubią się rozwarstwiać. Rozcieńczaj tylko, jeśli producent to dopuszcza.
  • Czas schnięcia – nie kładź farby czy gładzi „na półmokry” grunt. Czekasz tyle, ile podaje karta techniczna (często kilka godzin), a w chłodnych i wilgotnych pomieszczeniach nawet dłużej.

Jeżeli masz wątpliwość, czy grunt zadziałał, zrób małą próbną łatę z farby czy gładzi na fragmencie ściany. Lepiej odkryć problem na metrze kwadratowym niż na całym salonie.

Najważniejsze punkty

  • Wybór między zwykłym gruntem a głęboko penetrującym zaczyna się od diagnozy: trzeba dokładnie wiedzieć, co jest na ścianie/podłodze (rodzaj tynku, gładź, beton, płyta g-k), co na to trafi (farba, płytki, wylewka itp.) i w jakim stanie jest podłoże.
  • Proste testy – ogląd z bliska, przetarcie dłonią, kropla wody i lekkie zdrapanie szpachelką – dają praktyczną odpowiedź, czy podłoże jest nośne, chłonne, pylące czy osłabione, a więc czy grunt jest w ogóle potrzebny i jaki.
  • Zwykły grunt powierzchniowy sprawdza się na nowych, stabilnych i niepylących podłożach: wyrównuje chłonność, poprawia przyczepność i wiąże lekki kurz po szlifowaniu, ale działa głównie płytko – przy samej powierzchni.
  • Grunt głęboko penetrujący stosuje się przy podłożach słabszych i pylących: ma wnikać w głąb, wzmacniać strefę przypowierzchniową i ograniczać pylenie, jednak nie powinien tworzyć na ścianie twardej, śliskiej „skorupy”.
  • Jeśli tynk się kruszy, odpada płatami lub ma odspojenia, żaden grunt nie zastąpi naprawy mechanicznej – najpierw trzeba skuć słabe fragmenty i je uzupełnić, dopiero później myśleć o gruntowaniu i dalszych warstwach.
  • Opracowano na podstawie

  • PN-EN 1504-2: Wyroby i systemy do ochrony i napraw konstrukcji betonowych – Część 2: Systemy ochrony powierzchniowej betonu. Polski Komitet Normalizacyjny (2015) – Klasyfikacja i wymagania dla preparatów gruntujących i powłok na betonie
  • PN-EN 1062-1: Farby i lakiery – Wyroby malarskie i systemy powłokowe do zastosowań zewnętrznych na mury i beton – Część 1: Klasyfikacja. Polski Komitet Normalizacyjny (2005) – Klasyfikacja systemów malarskich, chłonność, przyczepność podłoża
  • Warunki techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych. Część B: Roboty wykończeniowe w budownictwie. Zeszyt 5: Okładziny i powłoki malarskie. Instytut Techniki Budowlanej (2012) – Zalecenia przygotowania podłoża, gruntowanie przed malowaniem
  • Wyroby do przygotowania podłoża pod okładziny i powłoki – poradnik techniczny. Stowarzyszenie na Rzecz Systemów Ociepleń (2016) – Rodzaje gruntów, kryteria doboru do podłoży mineralnych i płyt g-k
  • Chemia budowlana. Podstawy, technologie, zastosowania. Wydawnictwo Naukowe PWN (2014) – Charakterystyka dyspersji polimerowych, gruntów powierzchniowych i penetrujących
  • Tynki, gładzie, farby – poradnik wykonawcy. Wydawnictwo Medium (2019) – Praktyczne testy podłoża: kropla wody, zdrapywanie, ocena pylenia i nośności
  • Kleje, zaprawy i grunty w systemach okładzinowych. Wydawnictwo Murator (2015) – Dobór gruntów pod farby, płytki, wylewki; różnice funkcjonalne gruntów